Paweł Walicki, prezes Centrum Medycznego CMP, członek zarządu Pracodawców dla Zdrowia, brał udział w panelu dotyczącym reformy systemu ochrony zdrowia, odbywającym się w ramach XI Kongresu Wyzwań Zdrowotnych i mówił na temat roli podstawowej opieki zdrowotnej.
– Jesteśmy przykładem placówki, która oferuje świadczenia komercyjne oraz świadczenia finansowane ze środków publicznych, podstawowa opieka zdrowotna stanowi u nas fundament działalności, a środki z NFZ – większość naszych obrotów. Taki mix sfery publicznej i prywatnej w zakresie finansowania jest powszechny w wielu firmach – mówił Paweł Walicki.
– Nie wyobrażam sobie systemu bez sfery prywatnej, która daje pacjentom wiele możliwości i jest niezbędna. Najtrudniejsze jednak jest klastrowanie, czyli wyjście z pojedynczej przychodni, budowanie konsorcjów i stawianie na medycynę opartą na wartości – dodał.
Zauważył także, że leczenie szpitalne ciągle stanowi zbyt dużą część świadczeń zdrowotnych w stosunku do leczenia ambulatoryjnego i że konieczne jest wypracowanie wskaźników dotyczących hospitalizacji możliwej do uniknięcia.
– Lekarz POZ powinien być koordynatorem pacjenta, a ambulatoryjna opieka specjalistyczna powinna być uzupełnieniem świadczonych przez niego usług – stwierdził.

Zmiana myślenia i priorytetów, nie tylko finansowania
Na pytanie, jaka część problemów systemu ochrony zdrowia wynika z niedofinansowania, a jaka z konstrukcji sytemu, Bernard Waśko, dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH – Państwowego Instytutu Badawczego zauważył, że organizacja jest na pierwszym miejscu i ważne jest, jakie system stwarza warunki, aby nim zarządzać. Podkreślił też, że tendencją minionych lat było przypisywanie coraz mniejszej odpowiedzialności dyrektorom placówek i organom założycielskim i przenoszenie jej do organów centralnych, czyli resortu zdrowia.
– Błędy zarządcze narastały latami, sytuacji pacjentów nie zmieniły także zwiększające się nakłady na ochronę zdrowia. Warto przypomnieć, że w latach 2005-2015 podwoiły się one z 40 mld zł do 80 mld zł, a w ciągu kolejnych 10-ciu lat, czyli do roku 2025 – potroiły do kwoty 240 mld zł. Tymczasem poprawa wskaźników populacyjnych (długość życia, przedwczesne zgony) spowolniła. Nie wszystkie problemy wymagają nakładów finansowych, często wystarczy zmiana myślenia i zmiana priorytetów – mówił.
Dodał też, że zwiększenie składki zdrowotnej niewiele zmieni, ponieważ obecnie oprócz 9 procent od dochodu obywateli, budżet państwa dokłada jeszcze 40 mld zł na ochronę zdrowia, więc będzie to jedynie stanowić zmianę formalną. Mówił też o konkurencji o środki przeznaczone na zdrowie, zarówno na poziomie państwa jak i pracowników i pacjentów.
Rola obywatela w samoleczeniu
Małgorzata Gałązka-Sobotka, dziekan Centrum Kształcenia Podyplomowego, dyrektorka Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, zwróciła uwagę, że koszty opieki zdrowotnej rosną z powodu wzrostu kosztów nowych technologii oraz że ważna jest rola samych obywateli w dbaniu o zdrowie.
– Opieka rozpoczyna się od roli obywatela w procesie profilaktyki i samoleczenia. Państwo powinno nam pozwolić przeżyć życie w bezpieczeństwie – mówiła. Dodała też, że w projektowaniu nowej infrastruktury zdrowotnej powinny się znaleźć elementy związane z opieką zdrowotną i z opieką długoterminową, a model finansowania nie powinien być fragmentaryczny.
– Jesteśmy „liderami” w zakresie zgonów możliwych do uniknięcia dzięki profilaktyce. Brakuje mechanizmu promujące profilaktykę prozdrowotną oraz wynagradzania za efekt populacyjnego zdrowia. Świat idzie w kierunku finasowania samorządów za to, że wpływają pozytywnie na poprawę zdrowia ludzi, a nie za to, że zbudują kolejny szpital – mówiła i podała przykład Danii, gdzie działają klastry oferujące zintegrowany model opieki, zmuszający świadczeniodawców do współpracy w tym zakresie.
– Dobrze działa u nas program dotyczący raka piersi i raka jelita grubego, takie rozwiązania powinny być stosowane w całym systemie, a promowani powinni być ci, którzy prowadzą pacjenta w całym cyklu leczenia – dodała.
Milena Kruszewska, prezeska, Fundacja Watch Health Care, zauważyła, że zmiana architektury systemu zaczyna się od sposobu myślenia.
– Pacjenci są niejako przyzwyczajeni do tego, że się czeka na świadczenia i nawet nie myślą o tym, że może być inaczej – mówiła.
Podstawowa opieka zdrowotna dwóch prędkości
– Opieką koordynowaną jest objęta połowa populacji – przypomniał Jacek Krajewski , prezes Federacji Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia „Porozumienie Zielonogórskie”.
– Jest nadzieja, że system będzie się zmieniał oddolnie. Obecnie w samej POZ dochodzi do zmian, pojedyncze placówki są przejmowane przez większe firmy, tworzące grupy podmiotów. Wadą jest to, że placówki z opieką koordynowaną oferują lepsze usługi niż te, które tej opieki nie wdrożyły, dlatego warto, aby także te drugie dbały o jakość – mówił. Zwrócił uwagę na braki kadrowe oraz inne zadania, które realizują placówki podstawowej opieki zdrowotnej, takie jak program Moje Zdrowie.
– Opieka koordynowana to dobre rozwiązanie, ale faktycznie powoduje powstanie placówek POZ dwóch prędkości oraz lepszy i gorszy dostęp do świadczeń. Poza tym brakuje badań efektywności takiej opieki. Malejące wskaźniki populacyjne nie są niepokojące, gdyż starowaliśmy z niskiego poziomu i szybko go nadrabialiśmy. Kluczowe jest jednak – dla kogo jest ten system – mówił Jakub Szulc, wiceprezes NFZ.
Podał przykład, że po zniesieniu limitów na świadczenia ambulatoryjne w roku 2021 i badania diagnostyki obrazowej w roku 2018, liczba tych procedur wzrosła (w przypadku AOS o 20 procent, w przypadku badań TK – o 33 procent, w przypadku badań RM – o 63 procent, a gastroskopii – o 54 procent), natomiast ich koszt wzrósł nieporównywalnie więcej (w przypadku AOS – o 150 procent, w przypadku badań TK – o 120 procent, w przypadku badań RM – o 257 procent, w przypadku gastroskopii – prawie 4 razy).
– Tymczasem kolejki do tych świadczeń zamiast skrócić, wydłużyły się. Trzeba więc usiąść i zastanowić się, dla kogo to robimy, bo z dotychczasowych działań nie wynika, że dla pacjentów – podsumował.
Konsolidacja nie może być likwidacją
Marcin Martyniak, członek Rady Zdrowia przy Prezydencie RP, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia w latach 2022-2023, dyrektor naczelny Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach, zauważył, że odwracanie piramidy jest za bardzo skoncentrowane na ograniczeniu roli szpitali, tymczasem trzeba na to patrzeć wielowątkowo.
– Konsolidacja nie może być likwidacją, ale raczej zamianą 1 na 1- mówił. Wspomniał o braku stabilności, o tym, że szpitale kredytują NFZ i że poziom tego kredytowania się zwiększa, co jest niepokojącą tendencją, gdyż może doprowadzić do załamania systemu.
– W szpitalu, którym zarządzam, w tym roku wykonywanych będzie o 40 procent mniej badań w zakresie ASDK (ambulatoryjne świadczenia diagnostyczne kosztochłonne) – mówił.
Stwierdził, że nie jesteśmy gotowi obecnie na „odchudzenie” szpitalnictwa i powinniśmy się skupić na POZ i AOS.
– Musi być stabilność, adekwatne finansowanie, może obowiązkowe programy profilaktyczne. Należałoby także rozdzielić koszty podwyżkowe od innych wycen – dodał.
Przedefiniowanie świadczeń w produkty pakietowe
Daniel Rutkowski, prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, zapewnił, że w zakresie wyceny panuje harmonizacja między leczeniem szpitalnym i AOS-em i że w dziedzinach zachowawczych problemem nie jest wycena.
– Odwracaniu piramidy służy przede wszystkim przedefiniowanie świadczeń w produkty pakietowe. Największym problemem jest błędna metodologia, brak przekształceń bazy szpitalnej stosownie do potrzeb, brak elastycznych przekształceń, brak dynamicznych zmian regulacji po stronie kosztowej, rozdrobnione kontraktowanie świadczeń oraz ich multiplikowanie a także brak rozdziału sfery prywatnej od publicznej – podsumował.
Artur Krawczyk prezes zarządu Unity Care podkreślił, że należy patrzeć na to, kto zarządza szpitalem oraz dobrze gospodarować środkami, sektory – prywatny i publiczny mogą ze sobą współpracować, a pacjenci mogą decydować, gdzie otrzymają lepszą opiekę.
Natomiast Anita Wardzyk-Kulińska, p.o. dyrektorki Obwodu Lecznictwa Kolejowego – Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Bielsku-Białej, wspomniała, że przekształcanie oddziałów musi być działaniem koordynowanym, uwzględniającym zaangażowanie wszystkich podmiotów.
– Odwracanie piramidy świadczeń służy oszczędności, ale ciągle jest w tej sprawie dużo niewiadomych. Zbyt szybkie ograniczenie środków finansowych może doprowadzić do pogłębienia złej sytuacji finansowej podmiotów leczniczych, tym bardziej, że przy wycenie nie jest brana pod uwagę sytuacja poszczególnych jednostek, ich wielkość itd. Na przykład wzrost wynagrodzeń w roku 2025 wyniósł 14 procent, a wzrost wartości punktu w AOS – 7 procent, co wskazuje, jakim obciążeniem było to dla już i tak zadłużonych podmiotów medycznych – dodała.
Kongres Wyzwań Zdrowotnych odbywał się 12 i 13 marca 2026 w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach. Organizowany jest przez Grupę PTWP. W panelu otwarcia pierwszego dnia wydarzenia brała udział Anna Rulkiewicz, prezeska Grupy Lux Med, prezeska Pracodawców dla Zdrowia.
