W rekrutacji dyplom wciąż ważniejszy od umiejętności

Tradycyjne podejście do rekrutacji, premiujące kandydatów spełniających aspekty formalne, takie jak wyższe wykształcenie czy dyplom ukończenia określonego kierunku, przestaje odpowiadać na dzisiejsze potrzeby firm.

Zdecydowana większość pracodawców uważa, że w ich organizacjach wyższe wykształcenie jest zawsze lub w większości przypadków niezbędnym wymogiem dla kandydatów aplikujących na stanowiska specjalistyczne. Eksperci argumentują, że rekrutacja skoncentrowana w pełni na umiejętnościach kandydata (skills-based hiring) pomogłaby firmom lepiej zabezpieczyć dostęp do poszukiwanych talentów. Tym bardziej, że niemal połowa ekspertów nie pracuje w wyuczonym zawodzie.

  • Luka kompetencji występuje w 85 procent organizacji. Problem narasta, gdyż jest to wynik o 14 pkt proc. wyższy niż na początku 2026 roku
  • Aż 48 procent specjalistów i menedżerów wykonuje zawód niezwiązany z posiadanym wykształceniem.
  • Zaledwie 28 procent ekspertów uważa, że posiadanie wyższego wykształcenia jest niezbędne do osiągnięcia sukcesu w ich profesji.

W Polsce wciąż popularne jest tradycyjne podejście do rekrutacji, które jako jeden z nienegocjowanych wymagań wobec kandydatów uznaje wyższe wykształcenie lub dyplom ukończenia studiów na określonym kierunku. Jak wynika z badania Hays Poland opisanego na łamach raportu „Rynek pracy 2026. Półroczny przegląd trendów”, aż 71 procent organizacji deklaruje, że posiadanie dyplomu uczelni wyższej zawsze lub w większości przypadków jest wymaganiem stawianym kandydatom ubiegających się o pracę na stanowisku specjalistycznym lub menedżerskim.

– W Polsce ocena kompetencji kandydatów wciąż w dużej mierze opiera się na formalnym wykształceniu i certyfikatach. Skills-based hiring, czyli rekrutacja oparta na kompetencjach, pozostaje koncepcją obcą wielu firmom, przez co mogą one pomijać wielu wartościowych kandydatów. Tymczasem co drugi specjalista nie pracuje w swojej wyuczonej profesji, a jeszcze mniej uważa, że formalne wykształcenie jest niezbędne do osiągnięcia sukcesu w swojej dziedzinie zawodowej – zauważa Alex Shteingardt, dyrektor zarządzający Hays Poland.

Dyplom gwarancją dopasowania kandydata do stanowiska?

Pracodawcy wciąż bardzo często kierują się przekonaniem, że dyplom licencjata lub magistra gwarantuje posiadanie przez daną osobę wiedzy i umiejętności niezbędnych do wykonywania określonej pracy. Oczywiście jest to zasadne w przypadku zawodów regulowanych lub niektórych wysoko wyspecjalizowanych profesji, takich jak medycyna, prawo czy inżynieria. Ukończenie studiów może również być przesłanką, że kandydat posiada uporządkowaną, podstawową wiedzę w danej dziedzinie, nabył określone postawy czy tok myślenia, które mogą znacznie zwiększyć jego szanse na osiągnięcie sukcesu w miejscu pracy. Absolwent uczelni wyższej może też posiadać cenne kompetencje miękkie, które rozwijał w trakcie realizacji projektów grupowych, podczas spotkań koła naukowego czy działalności w organizacjach studenckich.

Jednak wraz ze wzrostem dynamiki zmian zachodzących na rynku pracy i postępem technologicznym, potrzeby kompetencyjne firm bardzo często transformują szybciej niż kierunki i programy studiów wyższych. A co więcej – specjaliści po ukończeniu edukacji formalnej również bardziej elastycznie podchodzą do kształtowania swojej ścieżki kariery. Nie boją się zmiany branży, obszaru specjalizacyjnego czy nawet profesji, jeśli zaoferuje im to lepsze perspektywy zawodowe dzisiaj i w przyszłości.

 

Menedżerowie uczą się także na błędach

Kiedy kwestia wykształcenia przesądza o odrzuceniu kandydata

Skoro programy studiów nie zawsze są dopasowane do aktualnych, dynamicznie zmieniających się potrzeb pracodawców, a specjaliści często nie pracują w dziedzinie związanej z ukończoną edukacją, to czy fakt posiadania dyplomu powinien odgrywać tak istotną rolę na dzisiejszym rynku pracy? Istnieją argumenty za i przeciw tej tezie. Faktem jest natomiast, że kwestia edukacji formalnej potrafi położyć się cieniem na szansach kandydata na otrzymanie pracy.

Badanie Hays wykazało, że 30 procent specjalistów przynajmniej raz doświadczyło wykluczenia z procesu rekrutacyjnego z powodu braku wymaganego wykształcenia – mimo że posiadali niezbędne kompetencje i doświadczenie. Kolejne 21 procent nie potrafiło  jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, zapewne z powodu braku informacji zwrotnej lub podania konkretnego powodu przez pracodawcę.

Może to oznaczać, że tradycyjne podejście do rekrutacji – premiujące kandydatów spełniających aspekty formalne, takie jak wyższe wykształcenie czy dyplom ukończenia określonego kierunku – przestaje odpowiadać na dzisiejsze potrzeby firm. Organizacja, która wyklucza z rekrutacji profesjonalistów posiadających niezbędne umiejętności, wiedzę i doświadczenie tylko z uwagi na brak edukacji formalnej, może nieświadomie pogłębiać lukę kompetencji w swoich strukturach.

Kolejny krok: większa koncentracja na kompetencjach

Tymczasem problem luki kompetencji w polskich firmach narasta. Doświadczenie tego problemu zadeklarowało 85 procent organizacji ankietowanych w badaniu Hays. To o 14 pkt proc. więcej w porównaniu z początkiem 2026 roku i świadczy o dynamicznych zmianach, między innymi technologicznych i operacyjnych, zachodzących w firmach, za którymi nie nadążają ich zasoby kompetencyjne. W tym kontekście, w interesie rekrutujących pracodawców powinno być zwiększenie koncentracji na rzeczywistych umiejętnościach posiadanych przez kandydata oraz potencjalne do ich rozwoju.

W przypadku profesji i stanowisk niewymagających ze względów formalnych posiadania określonego wykształcenia, mogłoby to oznaczać usunięcie dyplomu uczelni wyższej z listy kluczowych wymagań dla kandydatów. Jednak podejście skills-based hiring wciąż należy w Polsce do rzadkości. Badanie Hays wykazało, że zaledwie 31 procent firm deklaruje przygotowanie do jego wdrożenia.

– Pytanie, na które dzisiaj muszą sobie odpowiedzieć pracodawcy brzmi: jak zapewnić organizacji stały dostęp do eksperckich kompetencji? Chociaż dla każdej organizacji  odpowiedź będzie nieco inna, ponieważ inne są też ich indywidualne potrzeby, to wspólnym fundamentem powinna być zmiana podejścia do definiowania, weryfikacji i rozwoju niezbędnych umiejętności – podsumowuje Alex Shteingardt.

Warto zwrócić uwagę, że największa grupa firm (44 procent) nie potrafi jednoznacznie ocenić swojej gotowości do wprowadzenia rekrutacji opartej na kompetencjach. To sygnał, że skills-based hiring pozostaje dla wielu firm koncepcją niesformalizowaną lub nienazwaną, lecz niekoniecznie świadomie odrzuconą. Tym samym przestrzeń do zmiany jest dziś większa niż mogłyby sugerować deklaracje pracodawców. Przewagę zyskają te organizacje, które dostrzegą wartość płynącą z nowego modelu rekrutacji i nauczą się trafnie oceniać rzeczywiste umiejętności i potencjał rozwoju kandydatów.

Ponad 800 liderów branży medycznej rozmawiało o przyszłości ochrony zdrowia