Neuromedical, polsko-izraelska spółka med-tech, pozyskała 5,5 mln zł na opracowanie systemu VGuarld, który ma na celu spowolnienie objawów u chorych z łagodnymi zaburzeniami poznawczymi (MCI) i we wczesnym stadium choroby Alzheimera.
System ten, przy dłuższej ekspozycji, może nawet utrzymać pacjentów na łagodnym etapie choroby przez wiele lat, znacznie opóźniając utratę samodzielności.
Skuteczność urządzenia Vguard została potwierdzona między innymi badaniami naukowymi, prowadzonymi na Uniwersytecie Łódzkim. Innowacyjna terapia ma być dostępna dla pacjentów w Polsce jeszcze w roku 2026.
Liderem inwestycji jest fundusz Hard2beat, który wspiera Neuromedical od początku (łączna kwota do 5 mln zł), dołączyła się także grupa aniołów biznesu. Kapitał zainwestowany w roku 2025 przez Hard2beat został wykorzystany na dokończenie badania klinicznego obejmującego kilkudziesięciu pacjentów w kilku europejskich ośrodkach oraz testy walidacyjne niezbędne do uzyskania certyfikacji.
W spółkę zainwestował także fundusz Innoventure, dzięki któremu można było przeprowadzić badania, które potwierdziły skuteczność terapii. Do spółki dołączył także izraelski Arbelon Holdings Ltd., który odpowiada za strategię wejścia na rynki unijne i USA.
Projekt narodził się w Izraelu z inicjatywy dr. Tamira Ben Davida – przedsiębiorcy i wynalazcy z portfelem około 100 patentów, a do Polski trafił dzięki dr. hab. Adamowi Broncelowi, neurologowi, który odpowiada za część kliniczną przedsięwzięcia.
VGuard wykorzystuje elektrody zakładane na małżowinę uszną, generator impulsów i autorskie algorytmy adaptacyjne, które pozwalają nieinwazyjnie stymulować nerw błędny podczas snu. Stymulacja uruchamia neuromodulatory i zwiększa aktywność theta II w hipokampie i pobudza sieci korowe odpowiedzialne za konsolidację pamięci, co potwierdziły badania, w tym także funkcjonalne obrazowanie mózgu (fMRI).
Na świecie żyje dziś około 47–50 miliona osób z demencją, w tym z chorobą Alzheimera, liczba ta może wzrosnąć do 139 milionów do 2050 roku. Biorąc pod uwagę także osoby niezdiagnozowane, daje to setki miliony osób, którym potrzebna może być nieinwazyjna stymulacja nerwu błędnego.
