Między teorią a praktyką – wyzwania na rynku zdrowia w Polsce

Problemem rynku zdrowia jest to, że został on zepsuty poprzez ingerencję publicznych pieniędzy, które są często wydawane nieefektywnie i powodują, że szpitale mogą się zadłużać.

Na temat planów rozwoju po pozyskaniu inwestora strategicznego oraz problemów, z jakimi mierzą się menedżerowie placówek medycznych, mówi dr n. med. Andrzej Mioduszewski, współzałożyciel i współwłaściciel firmy Ortopedika.

Ortopedika działa od 17 lat. Od niedawna waszym strategicznym udziałowcem jest Galileo Medical. Co to oznacza dla działalności firmy?

Na pewno jest to dla nas pewien impuls do rozwoju. Nowy udziałowiec, jakim jest Galileo Medical, daje nam większą pewność finansową, dzięki czemu możemy myśleć o przyszłości i rozwijać działalność. Otwieranie placówek w nowych miejscach, myślę, że będzie domeną Galileo Medical, natomiast my będziemy się koncentrować na tym, aby wykorzystać posiadaną infrastrukturę także na potrzeby pacjentów, którzy będą trafiali do nas na leczenie szpitalne, w zakresie ortopedii i nie tylko. Pracujemy także wspólnie nad kilkoma ciekawymi projektami, o których wkrótce będziemy szerzej mówić.

Nasza współpraca polega na synergii. My mamy zaplecze i doświadczenie, więc Galileo Medical, który jest młodszym podmiotem, może się od nas uczyć. Jest to szansa dla obu stron, aby robić coś dobrego.

Jestem współzałożycielem i współwłaścicielem firmy, oprócz mnie udziałowcami są jeszcze dwaj lekarze oraz większościowy strategiczny udziałowiec – Galileo Medical. Mam duży, bo prawie 40-procentowy pakiet udziałów, więc aby wszystko dobrze działało, jest potrzebna współpraca pomiędzy wspólnikami.

Ortopedika prowadzi trzy placówki…

Przez 16 lat działaliśmy w innej lokalizacji, od roku zajmujemy nową siedzibę na warszawskim Ursynowie, przy ulicy Zięby. Jest to nowoczesny budynek, który mamy do naszej wyłącznej dyspozycji i w którym działa blok operacyjny z dwoma salami.

Prowadzimy poradnie specjalistyczne, oprócz ortopedycznej są to także kardiologiczna, endokrynologiczna, laryngologiczna oraz wiele innych, mamy diagnostykę obrazowa (RTG, USG). Na razie nie oferujemy diagnostyki ciężkiej (tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny), ale nie wykluczamy, że także takie badania będą u nas dostępne.

Poza tym prowadzimy dwa centra rehabilitacyjne, w Warszawie – na Bielanach i na Mokotowie.

Jakie plany rozwoju ma Ortopedika?

Z jednej strony chcemy skonsolidować kadrę medyczna, nie tylko lekarzy, ale też pielęgniarki, fizjoterapeutów, tak aby dać pacjentom fachową, profesjonalną opiekę, ale także uzyskać efektywność finansową. Chcemy tak zorganizować pracę oddziału czy poradni, aby udzielać jak najwięcej usług, ale też nie generować niepotrzebnych kosztów. Pracujemy także nad rozszerzeniem zakresu usług, aby nie skupiać się wyłącznie na ortopedii.

Efekt finansowy jest ważny ale to nie jest jedyny cel. Celem jest także zorganizowanie miejsca przyjaznego zarówno dla pacjentów, jak i dla lekarzy i pielęgniarek. Mamy duże doświadczenie i sporo do zaoferowania pacjentom, a także osobom zatrudnionym w ochronie zdrowia. Jest to nasza misja.

Nasza placówka jest butikowa. Tworzą ją konkretni ludzie, którzy się z nią identyfikują, uważam to za istotę medycyny.

Co jeszcze wyróżnia Ortopedikę na tle innych placówek medycznych?

Czujemy się odpowiedzialni za każdego pacjenta, a nie tylko za wykonanie procedury. Narodowy Fundusz Zdrowia kupuje u podmiotów medycznych nie proces leczenia, ale poszczególne procedury, co prowadzi do pewnych nadużyć, gdyż niektórych świadczeń placówki nie chcą wykonywać, a inne tak, co wynika z ich wyceny.

My reprezentujemy zupełnie inną filozofię działania, nie traktujemy pacjentów projektowo, liczy się dla nas efekt końcowy obliczony na wiele lat, a nie tylko doraźnie. U nas pacjent jest pewnego rodzaju procesem, gdyż oprócz leczenia określonych dolegliwości skupiamy się na budowaniu i utrzymaniu jego sprawności przez wiele lat. Po prostu opiekujemy się pacjentami, patrząc na ich stan zdrowia z wielu punktów widzenia i biorąc pod uwagę wiele aspektów, to jest ważne, zwłaszcza w obliczu starzejącego się społeczeństwa.

Dzisiejszy sześćdziesięciolatek chce pozostać na takim samym poziomie aktywności, jak kiedyś trzydziestolatek. Medycyna też się do tego powoli dostosowuje, na przykład jeszcze w latach 90-tych mówiło się, że rekonstrukcji więzadła krzyżowego przedniego nie powinno się wykonywać u pacjentów powyżej czterdziestego roku życia. Dzisiaj patrzymy na to zupełnie inaczej. Z punktu widzenia ortopedy ważne są także procesy zachodzące u pacjentek w okresie menopauzy, kiedy osłabiają się kości, więzadła i mięśnie i dochodzi do ich uszkodzeń. Radzimy więc pacjentkom, jakie działania należ podjąć, aby były dłużej sprawne. Tymczasem w debacie publicznej nie mówi się o tym, aby systemowo podchodzić do deficytów hormonalnych, co jest konieczne, gdy chcemy wydłużyć wiek emerytalny i sprawić, żeby kobiety dłużej pracowały.

Z jakimi wyzwaniami musicie się mierzyć?

Są to wyzwania dotyczące całego rynku zdrowia, związane z regulacjami prawnymi, które powinny ułatwiać prowadzenie działalności, a także z kadrą medyczną. Poza tym wydaje mi się, że problemem naszego rynku zdrowia jest to, że został on „zepsuty” poprzez ingerencję publicznych pieniędzy, które są często wydawane nieefektywnie i powodują, że szpitale mogą się bezkarnie zadłużać. W związku z tym jest ogromna presja płacowa ze strony wszystkich zawodów medycznych.

Takie rzeczy najlepiej reguluje rynek, ale w Polsce prawdziwego rynku nie ma, a jedynie rynek sterowany. W efekcie zmagamy się z deficytem kadrowym w ochronie zdrowia i ogromnymi trudnościami w znalezieniu pracowników. Z jednej strony są osoby, które kumulują kilka etatów w publicznych jednostkach, maksymalizując swoje wynagrodzenia —bo system im na to pozwala. Z drugiej strony są ci, którzy wybierają drogę rozwoju: własnego oraz nowoczesnej medycyny.

Co wpływa na rynek zdrowotny w Polsce?

Nie ma rynku, gdy NFZ płaci szpitalom za procedury ortopedyczne czy neurochirurgiczne więcej niż nam pacjenci płacą w ramach usług komercyjnych, wykonywanych w luksusowych warunkach z dostępem do najnowocześniejszych technologii. Z tego powodu część lekarzy woli pracować w szpitalach publicznych, ponieważ tam nie wymaga się od nich tyle co w szpitalach prywatnych, w zakresie podejścia do pacjenta.

Z pewnością tę sytuację mogłyby naprawić zmiany w finansowaniu ochrony zdrowia, na przykład częściowe dopłaty przez NFZ do świadczeń wykonywanych prywatnie. Takie rozwiązanie jest stosowane w wielu krajach zachodnich.

Ważne jest także racjonalne gospodarowanie środkami, przeznaczonymi na ochronę zdrowia i efektywne maksymalne wykorzystanie drogiego sprzętu, w który inwestują szpitale.